Wysiadłam
z mojej limuzyny. Bardziej przypominała ten samochód, z zakładów pogrzebowych,
ale ok. Zerknęłam na budynek, który przez najbliższe 2 lata będzie moim domem.
-Kochanie-usłyszałam z
samochodu głos mojej mamy.
-Co?
-Poradzisz sobie? Takari zaniósł
już twoje rzeczy do nowego pokoju.
-Jestem dużą dziewczynką, dam
radę. Do zobaczenia w wakacje- rzuciłam oschle.
Poprawiłam pieszczochę i weszłam do szkoły, zerknęłam na
tablice informacyjną i ruszyłam na drugie piętro do sekretariatu. Ach, zawsze o
tym marzyłam. Szkoła dla snobów. Stary budynek, pełno rzeźb, obrazów i dyplomy
idealnych uczniów. Dziękuję Ci mamo, lepiej nie mogłaś trafić. Zapukałam w
wielkie drewniane drzwi. Usłyszałam miły.. przemiły głos sekretarki. Weszłam.
-O Sakura-chan.
Kobieta była krótko ściętą
brunetką. Wyglądała dość przyjaźnie, a może tylko udawała.. albo się bała. W
końcu wyglądam trochę jak satanista.W sumie nie pomyliłaby się.
-Dzień dobry- mruknęłam.-
dostanę plan lekcji i klucze do pokoju ?
-Tak oczywiście. Zaraz pani
dyrektor odprowadzi Cię na lekcję.
-Po co ta fatyga?
-Jesteś naszym uczniem.
Każdego tutaj traktujemy wyjątkowo.
-Super.
Z pokoju obok wyszła babka z
wieeeelkimi cyckami. Pierwsza myśl- o kurwa. Bieganie to musi być nie
przyjemne.
-Witaj Sakura, jestem
Tsunade. Oprócz funkcji dyrektora opiekuję się internatem. Jakbyś miała jakieś
pytania, lub skargi zawsze możesz do mnie przyjść
-Jasne, możemy już iść?
Popatrzyła na mnie oschle.
Kocham demotywować ludzi. Uśmiechnęłam się po nosem.
Wielki cyc poprowadził mnie
labiryntem korytarzy pod salę, gdzie miała lekcję moja nowa klasa.
-A więc witamy w naszym
liceum im. Hashiramy. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna.
-Ja też- wymusiłam uśmiech.
Weszłyśmy do klasy. Zapadła
cisza.
-Ohayo młodzieży. Chciałabym
Wam przedstawić nową uczennice.
Wskazała na mnie i
powiedziała parę słów.
-No Kurenai- zwróciła się
teraz do nauczycielki- zostawiam ją Tobie.
Stałam na środku klasy jak
jakiś debil patrząc na wszystkich. Typa było około 15 same pokemony i pedały.
Hueh, będzie co hejtować.
-Powiedz nam coś o sobie-
zachęciła mnie nauczycielka
-Wszystko, co powinniście
wiedzieć, już wiecie.
Nauczycielka nie dała za
wygraną.
-Może coś o twoich
zainteresowaniach.
-Ślepa jesteś? Chyba widać,
że moją miłością jest metal i jedzenie kotów.
Zmierzyła mnie. Moje
30-dziurkowe glany z klamrami. Spodnie z łańcuchami i koszulkę, z której
wyłaniał się kościotrup. Na ręku 6-rzędowa pieszczocha z kolcami. Miałam czarne
długie włosy. Byłam blada, oczy zawsze mocno podkreślone, a usta czerwone.
-Dobrze-powiedziała cicho
zbita z tropu- zajmij wolne miejsce.
Rozejrzałam się. No nie było
tak źle. Długie czarne włosy. Ubrany na czarno. Zajęłam miejsce. Ciągle czułam
na sobie jego spojrzenie. Przeszyłam go wzrokiem. Zobaczyłam wyciągniętą rękę w
moim kierunku. Uścisnęłam ją. Zobaczyłam glany na jego nogach i uśmiechnęłam
się lekko.
Siedziałam w swoim nowym pokoju. Wiem, że można tu robić
przemeblowania i zmieniać kolory ścian. Aktualnie wszystko było
różowo-fioletowo- czarne. Były tu dwa łóżka, wiedziałam że nie będę sama. Na
szczęście pokój był duży. Był urządzony symetrycznie. Bo dwóch stronach pokoju
było tak samo: łóżko, obok szafa i biurko. Przy ścianie, gdzie były drzwi,
znajdowało się wejście do łazienki. A naprzeciwko trzy spore okna i stół z
czterema krzesłami. Usłyszałam kroki i po chwili ktoś wszedł do pokoju.
Dziewczyna, blond długie
włosy. Wielkie cycki. Ubrana na fioletowo, kiwała się na czerwonych szpilkach.
Podeszła do mnie ze sztucznym uśmiechem.
-Jaaaaak się cieeeszę, że
będziemy raazem mieszkać. Nazywam się Ino- przysiadła się do mnie.
-Widziałam jak Sasuke się na
Ciebie patrzył, kochaanie, spodobałaś mu się. Tylko uważaj, bo wszystkie laski
się w nim bujają. Będziesz miała sporą konkurencję. Tobie też się spodobał,
prawda kochanie- uśmiech nie schodził z jej twarzy a duże niebieskie oczy
przeszywały mnie na wylot
Patrzyłam na nią jak na
idiotkę. A ona gadała, gaadałaa i gaaadałaa przedłużając wszystkie możliwe
samogłoski. Szatanie, z kim ja mieszkam. Zabij ją. Modliłam się przez chwilę. A
jej monolog odbijał się echem.
-Zamknij się w końcu-
mruknęłam.
-A kochanie, co się stało?
-Wkurwiasz mnie.
-Ale ja chciałam się z tobą
zaprzyjaźnić..
-Mam już swoich przyjaciół,
tu chcę tylko przetrwać.
Zamknęła się. Ciszę po chwili
przerwała grupka ludzi, którzy wpadli do pokoju. Dwie dziewczyny i czterech
chłopaków. Lucek, kurwa dlaczego stawiasz takich ludzi na mojej drodze. Jedna
blondynka z dziwnym czymś na głowie. Kto normalny czesze się w cztery kucyki? Miała
na sobie krótkie jeansowe spodenki różową bluzkę i koszulę w kratę zawiązaną w
pasie. Przedstawiła mi się jako Temari. Następna laska miała długie ciemne
włosy i wielki cycki. Ubrana w krótką kieckę. Uśmiechała się i nieśmiało
patrzyła w moją stronę. Trzymała za rękę pedalskiego skejcika. Ten uśmiechnął
się do mnie i poinformował mnie, że nazywa się Naruto. Kurwa, kto normalny daje
dziecku na imię, nazwę potrawy? Brunet w kucyku ubrany na czarno przysiadł się
do Ino obejmując ja w pasie i całując w policzek. Podał mi rękę z uśmiechem i
przedstawił się jako Shikamaru. Ostatni, który stał przy Temari miał brązowe
włosy był krótko ścięty i miał dziwne paski na mordzie. Wyglądał jak debil, w
sumie było widać, że normalny to on nie jest. Przedstawił się jako Kiba i
waliło od niego psem. Wśród chłopaków był jeszcze ten cały Sasuke. Wydał się
najnormalniejszy z całego towarzystwa. Parsknęłam śmiechem, bo zrobiło mi się
go szkoda. Wiem, dziwny odruch, ale tak już mam. Siedziałam jak głupia. W ogóle
ta sytuacja niszczyła mnie wewnętrznie. Banda debili czeka aż coś powiem.
-Skąd jesteś?- zapytał w
końcu Kiba.
-Z Sapporo- odparłam
obojętnie.
-Serio?
-Nie, kłamałam- wyrwało mi
się.
Chłopak parsknął śmiechem.
-Gdzie jeeeest Sappoooro ?-
wtrąciła się Ino
-Na Hokkaido, kochanie-
odpowiedział Shikamaru.
-Łoooo, co Cię sprooowadza do
Toookio?
Popatrzyłam na nią krzywo.
-Ambicje mojej rodzicielki-
odpowiedziałam krótko.
Zapadła niezręczna cisza.
Którą przerwał ten pedał gadką o ich sprawach. Po długich i dziwnych 15-stu
minutach wszyscy wyszli i został.. Sasuke. No tak, biedny musi się czuć forever
alone z tamtą grupką. Nie wiem dlaczego, ale czułam że mogę go polubić. Pewnie
dlatego, że nie był skejcikiem i miał glany.
Stał na środku pokoju jak
jakiś debil. Postanowiłam przerwać to niezręczne gapienie się na siebie.
-Jak ty z nimi wytrzymujesz? Zwłaszcza
z tą blond- Ino?
-Można się przyzwyczaić-
przysiadł się obok mnie.
-I ja mam z nią mieszkać..
-Dasz radę. Chociaż jest
głupia, ale z drugiej strony kochana.
Parsknęłam śmiechem.
-Nie wierzysz mi, co nie?
-Nieee, no co ty. Pozwolisz,
że się rozpakuję?
-Czy to aluzja?
Pokręciłam głową.
-Jak chcesz, to zostań.
Pod ścianą stało 5 wielkich
walizek i pokrowiec na mojego skarbka- Rukiego. Tak moja gitara odziedziczyła
imię mojego męża.
-Możesz mi pomóc, jest chcesz.
Chłopak się uśmiechnął i
poszedł do walizek.
-Dobra w tej tutaj są glany-
wskazałam na jedną z nich.
-Matko, ile ty ich masz?
-8 par
Byłam dumna z mojej kolekcji.
Każdy but miał swoje imię. Kochałam je. Moje ulubione to Hakai i Schin
[zniszczenie i śmierć] 30 dziurek, z łańcuchami i klamrami, na których były
kolce. Noszę je tylko na specjalne okazję.
-Wypakuj je na dno szafy. Od
największych do najmniejszych i równo.
Zajęło nam to tylko, aż godzinę. Kocham mieć
porządek w szafie. Ciuchy gotyckie po jednej stronie. Koszulki z zespołami na
jednej stercie i czachami etc na drugiej. Spodnie i spódniczki osobno. Łańcuchy
jeden przy drugim i stos pieszczoch i karwasz. Patrząc na moją szafę, boję się
zajrzeć do szafy mojej współlokatorki.
-Grasz na gitarze?- z
zamyśleń wyrwał mnie Sasuke.
-Nie, zabijam nią koty.
Parsknął śmiechem.
-Od kiedy?
-Jakieś 5 lat. Moja pierwsza
pasja.
Chłopak wyciągnął gitarę z
pokrowca. Skrzywiłam się.
-Co?
-Ostroożnie, nawet sobie nie
wyobrażasz, ile ona dla mnie znaczy.
-Wiem, wiem. Każdy gitarzysta
tak ma. Moja Yuki jest traktowana lepiej, niż moja była.
-Skąd ja to znam- mruknęłam.
-Jaki to model ?- chłopak
zaczął ją obracać.
Wyrwałam mu ją i zaczęłam
głaskać po gryfie.
- U-01”HELLION”,
zrobiony na zamówienie.
Przytuliłam ją i schowałam z powrotem.
-Denerwujesz go.
Chłopak się zaśmiał.
-Dlaczego twoja gitara jest rodzaju męskiego?
-No chyba nie jestem lesbijką. Chociaż może..- posłałam chłopakowi
zadziorny uśmieszek.
-Lubię lesbijki- uśmiechnął się szeroko.
-A ja gejów.
-Fuuuu
Rzuciłam w niego poduszką.
-Nie mów tak, oni są słodcy.
-Zboczeniec-odrzucił poduszkę w moją stronę.
-A kto właśnie powiedział że lubi lesbijki ?!
-To co innego!
-Ta? A na czym polega różnica? To jest zwykła dyskryminacja.
-Różnica jest taka że.. lesbijki się fajniej ogląda.
-Kwestia gustu.
-To jest już potwierdzone.
-No tak, co dwie pary cycków, to nie jedna.
I znowu w pokoju rozbrzmiał
śmiech Sasuke.
Leżałam na
łóżku, kiedy do pokoju weszła moja współlokatorka. Posłała mi szeroki uśmiech i
zniknęła w łazience. Było koło 21, ale na szczęście jutro sobota. Założyłam
słuchawki na uszy i próbowałam zasnąć.
Szłam ciemnym korytarzem.
Wyglądało jak szpital psychiatryczny. Coś mi tu nie grało. Nagle usłyszałam,
jak ktoś gra na skrzypcach. Dźwięk zaprowadził mnie na sale operacyjną. Lekarz
stał nad młodym chłopakiem z rozprutym żołądkiem. Był przytomny i przywiązany.
Wił się z bólu, a lekarz wyjmował z niego narządy. W kącie stała dziewczyna w
białym, zakrwawionym fartuchu, grała na skrzypcach. I nagle: muzyka zrobiła się
cięższa. Usłyszałam wrzask i płacz. Mój wzrok, spotkał się z przeszywającym
spojrzeniem tej kobiety. Obraz zaczął się do niej przybliżać i cała spocona
siedziałam na łóżku. Poczułam ukucie w żołądku, sięgnęłam ręką pod kołdrę i poczułam
coś lepkiego. Rozejrzałam się półprzytomna po pokoju. Na szczęście nie
obudziłam Ino. Wstałam i krzywiąc się z bólu weszłam do łazienki. Podciągnęłam
bluzkę. Miałam rozcięcie na brzuchu, z którego sączyła się krew.
-Co jest kurwa..- mruknęłam do siebie i sięgnęłam po wacik. Przemyłam
ranę, zrobiłam prowizoryczny opatrunek tamując krwotok i położyłam się znowu do
łóżka, po chwili odpłynęłam.
Obudziłam się lekko
zdezorientowana. Ino szukała czegoś w szafie.
-Czeeeeść koooochanie- powiedziała, jak mnie zobaczyła
-Nie mów do mnie kochanie. Ale cześć.
Nie usłyszałam do odpowiedzi, byłam za bardzo pochłonięta myślami.
Weszłam do łazienki i zdjęłam opatrunek. Rany nie było. Patrzyłam się pusto w
swój brzuch i starałam się pogodzić fakty.
-Przecież to nie mógł być sen..- mruknęłam do siebie.
Kurwa, zaczynam wariować.. Wyszłam z łazienki i się ubrałam.
-Saku.. idziesz ze mną na śniadanie?- zapytała Ino.
Nie odpowiedziałam jej. Byłam za bardzo w przytłumiona myślami, żeby ją
słuchać.
-Ej, Saku?
Poczułam szturchnięcie.
-Co?
-Nie wiesz gdzie jest stołówka, prawda? Chodź ze mną na śniadanie.
Zgodziłam się.
Na stołówce pełno typa.
Szłam za Ino i powtarzałam jej czynności. Usiadłyśmy do stolika, razem z bandą,
którą poznałam wczoraj. Nawet się z nimi nie przywitałam. Wszystko odbijało się
ode mnie echem. Tylko co chwile słyszałam namiastkę tego wrzasku ze snu.
Zaczynałam się bać. I nagle zrobił się szum. Wszyscy zaczęli krzyczeć i się
szamotać. Tłum ciemnych postaci pojawił się na stołówce raniąc wszystkich
uczniów. Zaczęłam krzyczeć. Chciałam uciec, ale poczułam czyjś ucisk na szyi i
coś ostrego pod sercem. Zaczęłam tracić czucie i świadomość. W oddali
usłyszałam skrzypce, te same co ze snu. Zamknęłam oczy i powoli zatracałam się
w ciemności. Chciałam jeszcze zobaczyć co się dzieje wokół. Otworzyłam oczy i
zobaczyłam sufit w moim pokoju.
-Kurwa co się dzieje!- krzyknęłam.
Nikt mi nie odpowiedział. Rozejrzałam się. Było już jasno. Ino nie było
w pokoju. Sięgnęłam po telefon. Była godzina 10. Sobota. Poszłam do łazienki.
Potrzebowałam wziąć prysznic. Rozebrałam się i zobaczyłam coś, czego nie
chciałam zobaczyć. Zagojone rozcięcie na brzuchu. Oparłam się o ścianę i
osunęłam się. Schowałam głowę miedzy nogi. Zaczęłam cicho szlochać. Nie
wiedziałam co się dzieje. Siedziałam tak chwilę, ale w końcu wzięłam ten
prysznic, ubrałam się i wyszłam z pokoju. Szłam wpatrzona w podłogę. Byłam
głucha na wszystkie odgłosy z zewnątrz. I nagle uderzyłam w coś miękkiego. Tym
czymś okazał się Sasuke. Popatrzyłam na niego nieprzytomnie. W ogóle było mi
jakoś słabo. Nawet nie wiem ile dzisiaj spałam i co było snem. Ciągle czułam
kłucie na brzuchu.
-Sakura? Sakura? Ej, Saku?! Słyszysz mnie?!
Czułam jego ręce na ramionach
-Tak- odpowiedziałam cicho.
-Co się stało?- zapytał patrząc mi w oczy.
Wzruszyłam ramionami uciekając spojrzeniem.
-Chodź ze mną.
Poprowadził mnie z powrotem do
mojego pokoju. Trzymał mnie w pasie, jakby się bał, że zaraz upadnę. W
głębi duszy dziękowałam mu za to.
Leżałam na łóżku, a
chłopak sprawdzał czy nie mam gorączki.
-Nic mi nie jest, miałam ciężką noc- mruknęłam.
-No właśnie widzę. Ale wiesz, że w nocy, nawet w piątek powinno się
spać.
-Spałam.
-Miewasz koszmary.
-Nie, tylko dzisiaj.
-Opowiesz mi?
-Nie pamiętam szczegółów.
Kłamałam, pamiętałam wszystko, każdy deseń, każdy dźwięk, i uczucie
jakie mi towarzyszyło.
I znowu ukłucie w żołądku, ale tym razem było inaczej. Dłużej i
intensywniej. Poczułam coś lepkiego na koszulce. Sasuke to zauważył i
podciągnął ją.
-Kurwa, kto Ci to zrobił?!
Nie odpowiedziałam mu. PRZECIEŻ TO KURWA BYŁO ZAGOJONE! Ja chcę się
obudzić, to tylko sen, to tylko sen.. niech to będzie pieprzony sen! Czułam
ostry ból. W śnie nie czuje się bólu.. Uszczypnęłam się w udo. Dalej jestem w
tej samej rzeczywistości
-Pomóż mi, Sasuke..- wymamrotałam.
-Poczekaj, zaraz wrócę.
No nie kurwa, pójdę sobie pobiegać. Rana robiła się większa i większa.
Krwi coraz więcej. Łóżko praktycznie całe w czerwieni i pokój wypełnił śmiech.
Okropny rechot. Coraz głośniej i głośniej. Próbowałam zatkać sobie uszy, nie
mogłam się ruszyć. Rozejrzałam się nieprzytomnie. Byłam na tej samej sali, co
we śnie. Przywiązana do tego samego łóżka. Widziałam jelito wyciągane z mojego
żołądka. Pełno krwi. Ten śmiech i skrzypce, znowu skrzypce.
-Saku..- cichy szept
-Saku.. Sakura!- ktoś krzyknął.
Znowu byłam w swoim pokoju. Ale rana została.
Sasuke, z pielęgniarką stali nade mną.
Kurwa, pewnie wyślą mnie teraz do psychiatryka. Było mi gorąco, duszno,
czułam kropelki potu na czole. Pielęgniarka ostrożnie opatrzyła moją ranę i
zrobiła profesjonalny opatrunek.
Leżałam w ciemnym pokoju. Było
pusto. Ino mówiła coś o jakiejś imprezie. I dobrze, chcę być sama, chociaż się
boję. Nie mogłam się ruszyć. Niewidzialna siła przykuła mnie do łóżka.
Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i cichy głos Sasuke. Chciałam odwrócić się
do niego, ale nie mogłam. Czułam bijące od niego ciepło. Zapalił światło.
Mruknęłam niezadowolona.
-Zgasić?
Pokiwałam głową.
I nagle usłyszałam cichy i niski głos w mojej głowie
-I caaan see you. I przeraźliwy rechot.
Następnie ten głos zaczął mamrotać po japońsku, niemiecku i innych
językach, które pierwszy raz słyszałam i coś mnie wyrwało z łóżka i uniosło pod
sufit. Zaczęłam krzyczeć. Czułam łamany kark o ścianę. Uderzyłam o podłogę,
szafę, kant łóżka, znowu sufit. Przed oczami Sasuke na środku pokoju. Zawał
mojego ojca. Pierwsza czarna msza. Strony z biblii szatana. Orgie w piwnicy. Pierwsze
ćpanie, drugie, Kłótnie z matką. I ciemność. Nic. Plamy krwi przed oczami.
Spadałam, czułam się przytłoczona ciemnością. Wokół zaczęłam słyszeć wrzaski i
płacz. Krzycz dziecka i matki. Śmiech. Spadałam coraz szybciej i usłyszałam dźwięk
łamanych kości. Czułam coś w sobie. Popatrzyłam na swoje nogi, ale z brzucha
wystawał mi drewniany pal. Zachłysnęłam się powietrzem, zakrztusiłam krwią. To
koniec. Witam w piekle.
Pierwsza notka. Miłego czytania :3 Mam nadzieję, że nie za długa ^^'